KUCHNIA, LIFESTYLE, MODA I URODA

MOJE SPRAWDZONE SPOSOBY NA SZCZUPŁĄ SYLWETKĘ

 

Wiosna zbliża się wielkimi krokami, już niedługo będzie można schować puchowe kurtki, czapki i szaliki do szafy. Czekam z niecierpliwością na dzień kiedy będę mogła włożyć swój pastelowy płaszczyk i ulubione czółenka. Wraz ze zmianą pogody przychodzi też obawa, że po zimie nie wyglądam jak przed nią. Długie, zimne dni sprawiły, że trochę więcej jadłam, kawa z ciasteczkiem przy ulubionej książce to sposób na idealny wieczór. Przecież pod swetrem nie było widać „boczków”. Niestety i -stety niedługo ciepłe ubrania znikną gdzieś na dnie szafy a mi znowu zrzednie mina. Aby do tego nie dopuścić zamierzam zastosować mój niezawodny sposób na poprawę samopoczucia, czytaj zrzucenia 2-4 kg.  Wyznacznikiem tego, że należy działać nie jest dla mnie waga, ale to jak wyglądam w ubraniach, które sezon wcześniej leżały na mnie idealnie. Troszkę czasu jeszcze zostało do pierwszego dnia wiosny, więc przystępuję do realizacji mojego planu, który wymaga naprawdę niewielu wyrzeczeń. Jeśli przebrnę przez kilka pierwszych dni stosując się do moich zasad, później jest już bardzo łatwo. Wystarczy odrobina samodyscypliny i determinacji. Nie piszę tu o dużej nadwadze, tylko jak wspomniałam wcześniej jest to kwestia 2 do 4  kilogramów. Tzw. „czerwona lampka” zapala mi się, gdy spodnie w udach są zbyt obcisłe a w pasie pojawiają się „boczki”. Lubię obcisłe bluzki, więc motywacja jest silna, gdyż dużo mam ich w swojej garderobie.

Co więc robię?

1. Białe pieczywo zamieniam na ciemne, ogólnie jem mniej pieczywa. Niejednokrotnie się przekonałam, że im mniej jem bułek i chleba tym lepiej się czuję i wyglądam. Moją zmorą jest jednak to, że czasem jem pieczywo z konieczności, zwłaszcza w pracy kiedy nie mam czasu na zjedzenie czegoś bardziej wartościowego, np. wcześniej przygotowanej sałatki. Po prostu nie mam takiej możliwości.

2. Jeśli już jem kanapki zamiast masła używam naturalnego puszystego serka. Zawsze to mniej tłuszczu.

3. Eliminuje wszystkie napoje gazowane i soki z kartonów, zastępuje je wodą bądź herbatą z cytryną lub bez.

4. Nie jem słodyczy, które bardzo uzależniają, im więcej ich jemy, tym bardziej ich się nam chce. Nigdy nie przepadałam za słodyczami, więc to wyrzeczenie nie jest najcięższym. Dodam, że od kilkunastu lat nie słodzę herbaty i kawy. Trzeba pamiętać, że słodycze nie są jedynym źródłem cukru. Groźny składnik w postaci syropu glukozowo-fruktozowego można znaleźć w większości słodzonych produktów takich jak: jogurty, serki, ketchupy, miód, płatki, soki, dżemy. Czasami nie zdajemy sobie sprawy, że produkty typu fit zawierają ten składnik, który na pewno nie sprawi, że będziemy fit.

5. Zamieniam ziemniaki na kaszę jaglaną. Choć ma dość wysoki indeks glikemiczny, jest lekkostrawna i bardzo sycąca. Na pewno nie będziemy tak szybko głodni jak po wspomnianych ziemniakach. Poza tym jest smaczna i zdrowa.

6. Ograniczam spożywanie soli, która zatrzymuje wodę w organizmie. Używam za to więcej pikantnych przypraw. Znacznie przyśpieszają przemianę materii, więc dużo pieprzę ;).

7. Sporadycznie używam tłuszczu do smażenia. Gotuję warzywa na parze, mięso przygotowuję w piekarniku.

Powinnam jeszcze napisać, że uprawiam jakiś sport, ale niestety tak nie jest. Zastępuję go zwykle dłuższym spacerem. Stosowanie się do wyżej wymienionych zasad zawsze mi pomaga w osiągnięciu celu bez większych wyrzeczeń i zmiany garderoby. Myślę, że to byłoby o wiele trudniejsze i bardziej kosztowne. Efekt mojej diety widać po 2-3 tygodniach :).

Zdjęcia pochodzą z flickr.com i kaboompics.com

17 Comments

  1. stosuję te wszystkie rady na co dzień 🙂 doskonale Cię rozumiem w kwestii jedzenia chleba czy wspomnianych bułek. Czasem zwyczajnie nie ma możliwości zjeść coś innego. Zwłaszcza wtedy, gdy cały dzień spędzam za kierownicą samochodu. Kanapkę zawsze zmieszczę do torebki i je się wygodniej niż sałatkę.

    Reply
  2. Ja akurat bez ziemniaków nie wyobrażam sobie życia. Uwielbiam je w każdej postaci. Jeśli chodzi o chleb – zwykły jem od czasu do czasu (ale tylko, gdy robię go sama). A tak to tylko bezglutenowy (też sama piekę lub kupuję, jak mam sprawdzony). Po zwykłym chlebie też czuję się taka wzdęta i ociężała, po bezglutenowym nie mam takiego problemu.

    Reply
  3. papillon

    Dobry post, czas na odchudzanie, proponuję troszkę ćwiczeń na siłowni lub trening z Chodakowską, dużo chili, warzywa strączkowe i lekką kolację

    Reply
  4. Też rozpoczęłam przemianę. Lepiej się odżywiam i staram się regularnie ćwiczyć. W wyniku (niefortunnego) zakładu z przyjaciółką nie mogę zjeść słodyczy aż do świąt 🙂

    Reply
  5. Masz rację, wiosnę już czuć w powietrzu 🙂 Wiele z twoich rad też stosuję ale najbardziej mnie mobilizuje właśnie nowa garderoba – dość już tych swetrów! Pozdrawiam wiosennie.

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge