DOM I WNĘTRZE

„TOKIMEKI Magia sprzątania w praktyce” MARIE KONDO

Tokimeki

Nigdy nie ukrywałam, że jestem bałaganiarą za to lubię porządek i jak sprzątam to robię to bardzo dokładnie. Kiedyś wyczytałam, że mój znak zodiaku – bliźnięta jest sprawcą całego zamieszania ;). Podobno ludzie o tym znaku są bałaganiarzami. Patrząc czasem na pokój mojego dzieka, które też jest bliźniakiem, twierdzę, że coś musi w tym być. Kiedy zabieram się za sprzątanie, wyjmuję wszystko z szafek wycieram ich zakamarki, myję lampki, bibeloty i podłogi. Pochłania to mnówstwo czasu i energii. Zwykle po jednodniowym sprzątaniu jestem tak wyczerpana, że odpuszczam kolejny dzień i nigdy nie mogę wysprzątać całego domu do końca jednocześnie. Metraż zresztą na to nie pozwala, ale musi być jakiś sposób aby się z tym uporać. Niektórzy dają radę. Sprzątam etapami, tak zalecają wszyscy eksperci, ale zalecają również odkładanie rzeczy na miejsce i w ten sposób sprzątanie ograniczy się do czyszczenia i odkurzania. Niedawno w ręce wpadła mi książka, poradnik słynnej specjalistki od sprzątania Marie Kondo. Z pewnością większość z Was słyszała bądź czytała „Magię sprzątania”. Ja nie, natomiast przeczytałam od deski do deski drugą jej pozycję pt.: „Tokimeki”.

„Tokimeki oznacza to, co daje radość”.

W tym zdaniu, wg autorki książki, tkwi cały sekret sprzątania. Aby żyć szczęśliwie, w pięknym i wysprzątanym domu, musimy się otaczać przedmiotami, które dają nam radość. Pozbywanie się rzeczy, które nie czynią nas szczęśliwymi nazwała od swojego imienia i nazwiska „KonMari”. Aby dom był wysprzątany i żeby zamieszkujące w niej osoby czuły się w nim dobrze, należy zacząć od tzw. decluttering, inaczej „odgruzowania”, zachowania rzeczy, które przynoszą nam radość. Kondo wyjaśnia jak sprawdzić czy dana rzecz wzbudza w nas radość czy nie. Jeśli nie czujemy się z daną rzeczą dość dobrze, należy jej podziękować (dosłownie) i wyrzucić. Wyrzucanie też musi mieć swoją odpowiednią kolejność. Od razy zaznacza, gdy zaczniemy sprzątanie od kuchni, plan się nie uda. Właściwa kolejność to:

  1. Porządkowanie ubrań.
  2. Porządkowanie książek.
  3. Porządkowanie papierów.
  4. Porządkowanie „komono” (rzeczy różne, typu przybory biurowe, kosmetyki, artykuły kuchenne, jedzenie, srodki czystości, płyty, itp..
  5. Sprzątanie przedmiotów o wartości sentymentalnej.

W całym tym wyrzucaniu rzeczy, które nie przynoszą nam radości tkwi wg mnie pułapka, bo w naszych domach jest wiele rzeczy, które są brzydkie, ale potrzebne. Nie jesteśmy z nimi związani, a jednak musimy je zatrzymać, bo mogą się przydać. Autorka odradza trzymanie tzw. „przydasiów”, posunęła się nawet do tego, że wurzuciła narzedzia typu młotek i śrubokręt, bo jak twierdzi nie przynosiły jej radości. Uważam również, że w Polsce nie wszystkie jej rady mogą się sprawdzić. Często mamy w domu stare przybory, stary telewizor, mikser, itp.  Nie są piękne i chętnie byśmy się ich pozbyli, ale działają a my mamy większe wydatki, żeby wymienić je na nowe.

Oprócz rad dotyczących segregowania rzeczy, które powinnismy zatrzymać i wurzucić, Marie Kondo pokazuje jak układać ubrania, przechowywać pamiątki i inne rzeczy. Jeśli chodzi o składanie ubrań to najbardziej zdziwiło mnie to, że złożone rzeczy nalezy trzymać pionowo, łącznie ze skarpetkami. Sposób składania spodni czy koszulek jaki proponuje autorka nie jest dla mnie nowy, ale układanie ich pionowo już jest. Książka opatrzona jest ilustracjami, które pomogą Wam prawidłowo złożyc rzeczy.

Przeczytałam już wiele poradników na temat sprzątania. W żadnym nie spotkałam się z opisywaną przez Kondo metodą. Myślę, że to ją wyróżnia od innych książek. Autorka stworzyła swoją filozofię sprzątania i nazwała ją osiągając przy tym sukces w sprzątaniu a także sprzedaży swoich poradników. Obawiam się tylko, że gdybym do wszystkiego podchodziła według KonMari to bym wyrzuciła za dużo rzeczy. Niemniej warto przeczytać tę książkę, bo mobilizuje do sprzątania i zmiany swojego otoczenia.

14 Comments

  1. Chyba bałaganiarstwo to jednak nie domena bliźniąt. Mam dwie siostry cioteczne spod tego znaku. Ich domy słyną z czystości na cały powiat. Sprzątają błyskawicznie.Jedna z nich ma wręcz obsesję na punkcie porządku. I radzą sobie doskonale bez żadnych tam poradników o sprzątaniu. Ja Marie Kondo nie czytałam. Pooglądałam sobie filmy na youtubie o tym pionowym stawianiu rzeczy i nawet to się u mnie sprawdza. A filozofia wyrzucania rzeczy, które nie dają nam szczęścia także pozbawiła by moją rodzinę wielu przydatnych przedmiotów. Np. inhalatora.
    katarzyna ostatnio opublikował…Bez rutyny idzie zwariowaćMy Profile

    Reply
  2. Bardzo lubię mieć wokół siebie ład i porządek – bo wtedy lepiej mi się myśli, bardziej owocnie pracuje i przyjemniej bawi z dzieckiem 🙂 Oczywiście odkąd jestem mamą swój dawny perfekcjonizm w tej kwestii musiałam schować do kieszeni – ale i tak staram się ogarniać na bieżąco i nie robić sobie zaległości. Ta książka zdecydowanie mogłaby mi w tym pomóc 🙂

    Reply
  3. O! A wiesz, że zastanawiałam się nad tą książką. Jestem bałaganiarą. Brakuje mi systematyczności. Jakiegoś pomysłu na przechowywanie rzeczy. Mam całe mnóstwo dziwnych rzeczy w domu. Szukam czegoś, co mi pomoże ogarnąć cały ten bajzel. 🙂 Zastanawiam się, czy warto kupić tę książkę?
    Co to znaczy „pionowe układanie ubrań?” Na wieszaku?
    Ania ostatnio opublikował…Koszmar każdego dziecka, który u tej dziewczynki się urzeczywistnił!My Profile

    Reply
    1. magda Author

      Pionowe układanie ubrań to układanie w szufladzie złozonych rzeczy własnie w pionie. Podobno mniej miejsca zajmują I jak otworzysz szufladę od razu widać co masz. Książkę warto kupić, bo daje kopa do działania.

      Reply
  4. Ja i poukładane przedmioty się zdecydowanie nie lubimy. Raz na jakiś czas, panuje u mnie generalne czyszczenie ale potem czeka mnie przedzieranie się przez wzgórza czystych i brudnych ubrań.

    Reply
  5. Nie czytałam książek Marii Kondo, ale obejrzałam sobie parę filmów na You Tube z jej udziałem i spróbowałam sama składać ubrania tak jak ona. Muszę powiedzieć, że stawianie ciuchów pionowo, to fenomenalna metoda! Przetestowałam u siebie i mogę innym tylko polecić. Wreszcie widzę na przykład jakie mam obrusy w szufladach, podobnie ma się z ubraniami… Czasami warto spróbować czegoś innego, żeby ułatwić sobie życie. Nauczyłam się też wyrzucać niepotrzebne rzeczy (kiedyś żeby coś wyrzucić, nawet do głowy by mi nie przyszło… hihi!) dzisiaj na ten przykład wytyczyłam sobie zadanie – przesortować jedną szafkę w kuchni. Wyszło!
    Aż się lepiej czuję…. 🙂 I tak sortuję sobie partiami, to tu to tam i im mniej robi mi się bibelotów, tym czuję się ku mojemu zaskoczeniu szczęśliwsza…
    voncologne ostatnio opublikował…Wielkanoc w zieleni i w konwaliach…My Profile

    Reply
  6. Ja lubię porządek, ale nie lubię wielkich sprzątań, dlatego staram się po prostu wszystko odkładać na miejsce i sprzątać na bieżąco po trochu, np. widzę, że przydałoby się odkurzyć, więc odkurzam. Zazwyczaj wychodzi to raz na tydzień, więc nie jest tak, że czekam aż wszystko zarośnie 😉

    Reply

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

CommentLuv badge